Tłumaczenie sądowe – różne standardy dla różnych szczebli?

Refleksje na temat warunków pracy w sądach angielskich po haskim sympozjum prawnym dla tłumaczy ustnych.


Photo credits: © Fontanis - Fotolia.com

Tłumaczenie sądowe od jakiegoś już czasu to regularny temat poruszany przez media – niestety przeważnie w negatywnym kontekście decyzji brytyjskiego ministerstwa sprawiedliwości, które zleciło usługi językowe firmie zewnętrznej. Miłym przerywnikiem były więc trzy dni spędzone na 6. sympozjum prawnym dla tłumaczy ustnych zorganizowanym w Hadze przez komitet ds. przekładów prawnych i sądowych AIIC wspólnie z regionem holenderskim. Można było przynajmniej zobaczyć i posłuchać, jak funkcjonuje tłumaczenie w sądach karnych – i to bez większych perturbacji – w innym niż brytyjski kontekście.

Sympozjum odbyło się w Trybunale Specjalnym dla Libanu (STL), który został ustanowiony w 2009 r. rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ na prośbę rządu libańskiego. Ma on przede wszystkim za zadanie osądzić osoby oskarżone o przeprowadzenie ataku 14 lutego 2005 r. w Bejrucie.

STL jest swego rodzaju hybrydą – nie jest bowiem ani agendą ONZ, ani częścią libańskiego wymiaru sprawiedliwości. Sprawa ma zostać rozpatrzona zgodnie z zapisami libańskiego prawa karnego, ale tłumacze pracują na warunkach ONZ. Na początku brzmiało to jak czysta abstrakcja, choć może rzeczywiście jest to idealne rozwiązanie: krajowe prawo karne dla prawników i międzynarodowe standardy ONZ dla tłumaczy. Może warto by było taki wzorzec powielić i gdzie indziej – w końcu zastosowanie ma tu prawo krajowe, a nie międzynarodowe, i trybunał jest częściowo finansowany przez rząd libański.

Z tłumaczenia kabinowego, które praktykuje się w trybunałach na międzynarodowym szczeblu, można przecież równie dobrze skorzystać na rozprawach w sądach karnych na poziomie krajowym. Tak właśnie było przy okazji znaczących procesów, wzbudzających zainteresowanie mediów międzynarodowych, na przykład w sprawie zamachu madryckiego, w procesie zamachowców z Lockerbie czy w procesach domniemanych członków IRA i kurdyjskich separatystów w Niemczech, a ostatnio w procesie Breivika w Norwegii. Były to bardzo głośne sprawy i na całe szczęście nie ma ich zbyt wiele. Codzienna rzeczywistość tłumaczy sądowych znacznie się jednak różni od środowiska pracy ich konferencyjnych kolegów, którzy pracują w przestronnych i wygodnych kabinach i mogą liczyć na wsparcie kolegów z zespołu. W angielskich sądach karnych na procesie tłumacz przeważnie pracuje sam, przez długie godziny wykonując szeptankę lub konsekutywkę.

A przecież istota pracy tłumacza – czy to w krajowych sądach karnych, czy w międzynarodowych – jest taka sama. Może więc standardy dotyczące składu zespołu, wymiaru czasu pracy, przerw, informacji dostępnych przed zleceniem i dostępu do dokumentów też powinny być podobne. Nie są to chyba jedynie mrzonki, skoro nawet w Wielkiej Brytanii istnieją już bardzo dobre wytyczne na ten temat. Można je znaleźć w praktycznym zaleceniu przygotowanym przez dwóch sędziów w 2005 r., a dotyczącym tłumaczeń sądowych z wykorzystaniem języka walijskiego. Dokument ten nie jest ogólnodostępny w sieci, ale można o niego poprosić w ramach przepisów o dostępie do informacji publicznej.

Punkt 9. zawiera takie oto sformułowanie:

W przypadku konieczności tłumaczenia na język angielski i język walijski, należy zapewnić obecność dwóch tłumaczy. Nawet wtedy, gdy wymagane jest tłumaczenie tylko na jeden język (np. kiedy prawnicy obu stron mówią po walijsku), wymagana jest na każdej rozprawie obecność dwóch tłumaczy wtedy, gdy tłumacz ma tłumaczyć przez jakiś czas, tak aby tłumacze mieli regularne i częste przerwy bez zbędnego opóźniania lub przedłużania rozprawy.

W 2007 r. przygotowano na Wyspach ogólnokrajowy dokument zawierający zasady korzystania z usług tłumaczy w sądach pt. „National agreement for the use of interpreters”. Wyklucza on ze swoich zapisów tłumaczenie na język walijski, ale obejmuje tłumaczenie we wszystkich innych językach, w tym w brytyjskim języku migowym, nawet jeśli tłumaczenie ma miejsce w Walii. Szkoda, że zalecenia pracy z językiem walijskim w sądach karnych nie zainspirowały ogólnokrajowych standardów. Nie ma bowiem w tych wytycznych wzmianki o dodatkowym tłumaczu, jeśli tłumaczenie ma być w obie strony, gdyż za oczywistość uważa się fakt, że tłumacz sądowy tłumaczy co najmniej na dwa języki i że jest równie sprawny w obu. Zalecenia zezwalają na zakontraktowanie zespołu dwóch tłumaczy jedynie wtedy, gdy proces trwa kilka dni lub tygodni (pewnie autorzy zaleceń uważają, że tłumacz pracujący w pojedynkę przez cały dzień lub dwa to norma) oraz w złożonych i szczególnie drażliwych sprawach, takich jak procesy terrorystyczne.

Wyjątek uczyniono dla tłumaczy migowych:

Tłumaczenie migowe oraz inne postaci wsparcia komunikacyjnego dla osób głuchych i niedosłyszących uważane są za szczególnie intensywne i dlatego istnieje większe prawdopodobieństwo, że specjaliści LSP[1] będą musieli pracować w zespołach.

W zaleceniach nie ma odsyłacza do żadnych badań naukowych na ten temat, więc tak naprawdę nie wiadomo do końca, co oznacza słowo intensywne i w jaki sposób mierzy się tę intensywność, ale podtekst jest taki, że inne formy tłumaczenia są w pewnym stopniu mniej intensywne, a więc jeden tłumacz może pracować za dwóch.

W dokumencie znajduje się również ten dość kuriozalny zapis 4.9.5:

Tam, gdzie jest więcej niż jeden oskarżony mówiący tym samym językiem, to w czasie postępowania sądowego może dla nich wszystkich tłumaczyć jeden tłumacz sądowy, jeśli jest to wykonalne, preferencyjnie przy użyciu technologii takich jak słuchawki lub projesjonalne kabiny dla tłumaczy.

Ciekawe, czy przeprowadzono studium wykonalności, żeby sprawdzić, jak jeden tłumacz ma wykonywać szeptankę przez cały dzień dla kilku podsądnych jednocześnie.

Chyba nie jest więc wygórowane oczekiwanie, że niektóre standardy takie jak praca zespołowa, dostęp do dokumentów i czas na przygotowanie mogą być wspólne dla tłumaczy konferencyjnych i tłumaczy sądowych. W imię sprawiedliwości i zdrowego rozsądku można się chyba również spodziewać, że dobre standardy dla tłumaczy jezyka walijskiego powinny objąć także tłumaczy innych języków, pracujących w wymiarze sprawiedliwości w Wielkiej Brytanii.

Zespoły tłumaczeniowe już od dawna są normą w tłumaczeniu konferencyjnym, podczas gdy – przynajmniej w salach sądowych na Wyspach (oprócz tłumaczy języka walijskiego) – są one nadal uważane za pewnego rodzaju novum, a przecież tłumaczenie sądowe pojawiło się znacznie wcześniej niż tłumaczenie konferencyjne. Pierwsza sprawa z wykorzystaniem tłumacza w głównym sądzie karnym w Londynie – Central Criminal Court – miała miejsce w 1678 r., podczas gdy pierwszy zachowany zapis z tego sądu pochodzi z 1674 r. Od tamtej pory zawód prawnika w Anglii i Walii przeszedł wiele transformacji, ale tłumacze sądowi utknęli mniej więcej na tym samym poziomie – to sędzia akceptuje jako tłumacza osobę, która sama twierdzi, że włada danym językiem lub którą przysłała agencja, i nikt nie jest ustawowo zobligowany do sprawdzenia kwalifikacji takiego tłumacza. Może dzieje się tak, gdyż tłumacze konferencyjni względnie szybko się zrzeszyli, ustanowiając kodeks etyczny i standardy warunków pracy. Tłumacze sądowi pracujący w Wielkiej Brytanii w pojedynkę zaczęli się organizować o wiele później – ich pierwsze zrzeszenie powstało tu dopiero w 1974 r.

Sektor tłumaczeń sądowych nabiera coraz większego znaczenia. Według danych brytyjskiego ministerstwa sprawiedliwości, między 30 stycznia a 31 sierpnia 2012 r. było 72 043 zrealizowanych zleceń na tłumaczenie ustne obejmujące 163 języki. Jest to więc spory i dość ważny rynek dla tłumaczy wielu języków, dla których możliwości pracy w innych sektorach są znacznie ograniczone, przynajmniej na razie.

Na Wyspach wiele mówi się o potrzebie szkoleń, egzaminów i kwalifikacji dla tłumaczy sądowych, jak również o potrzebie ochrony prawnej ich tytułu zawodowego. Może tyle samo uwagi należy poświęcić warunkom pracy, które są przecież równie ważne. Choć trzeba przyznać, że bardzo trudno jest je wyegzekwować na sali sądowej, gdzie ścierają się ze sobą sprzeczne interesy wielu innych graczy. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, niektórzy pewnie będą uważać, że puszczam wodze fantazji mówiąc o pracy zespołowej, gdy nie przestrzega się innych podstawowych reguł. Jednakże jeśli sami tłumacze nie będą podnosili tego tematu, to inni też się raczej do tego nie będą palić, a na nasze warunki pracy - w coraz większym stopniu - będą mieć wpływ ci, którzy nigdy niczego w życiu nie przetłumaczyli.


[1] LSP to skrót od language service professional – czyli specjalisty od usług językowych. Definicja LSP w tym samym dokumencie brzmi następująco: „Zadaniem specjalistów od usług językowych jest komunikacja z osobami mającymi problemy ze słuchem, które porozumiewają się z pomocą tłumacza języka migowego, tłumacza czytającego z ruchu warg, tłumacza korzystającego z doręcznego alfabetu dla głuchoniewidomych lub stenotypisty (Speech to Text Reporter).”



Recommended citation format:
Katarzyna KASZYCA. "Tłumaczenie sądowe – różne standardy dla różnych szczebli?". aiic.co.uk March 23, 2013. Accessed October 16, 2019. <http://aiic.co.uk/p/6476>.